Tajemnice kwasów tłuszczowych, czyli co niezwykłego w oleju kokosowym


Podział kwasów tłuszczowych na nasycone, jednonienasycone i wielonienasycone jest powszechnie znany i dla wielu z nas stanowi podstawę do oceny właściwości zdrowotnych danego produktu. Lecz ocena ta byłaby w wielu przypadkach mylna, bo związki te można sklasyfikować w inny, mniej znany sposób, który jednakże decydująco definiuje ich właściwości.

Budowa chemiczna poszczególnych kwasów różni się między sobą nie tylko liczbą wolnych wiązań (co określa go jako nasycony lub nienasycony) lecz także liczbą atomów węgla w cząsteczce. W ten sposób można je podzielić na kwasy o krótkich łańcuchach (liczba atomów węgla od 4 do 8), średnich łańcuchach (8 - 12) lub długich (większych od 24). Kwas tłuszczowy nasycony o łańcuchu krótszej długości różni się zasadniczo właściwościami od tego o dłuższym łańcuchu. 98% kwasów tłuszczowych, jakie przyjmujemy w pożywieniu, ma długie łańcuchy. Natomiast w oleju kokosowym, jako jednym z nielicznych, dominują średnie. To właśnie cecha, która decyduje o jego niezwykłych zaletach.

Dzięki krótszej długości łańcucha organizm nie zużywa energii do rozbijania go na mniejsze, przyswajalne części. W przypadku długich łańcuchów kwasów tłuszczowych muszą one zostać podzielone na drobniejsze fragmenty, które są transportowane z krwią do komórek, odkładając się w tkankach i tym samym powodując wzrost poziomu cholesterolu i otyłość. Natomiast łańcuchy kwasów tłuszczowych o średniej długości mogą wniknąć do mitochondriów komórkowych, gdzie zostaną zamienione bezpośrednio w energię. Dzięki temu spożycie produktów zawierających średniej długości łańcuchy kwasów tłuszczowych nie tylko nie przyczynia się do chorób serca i otyłości, lecz znacząco poprawia stan zdrowia.
Żywym dowodem na niesłuszność skazania na banicję oleju kokosowego są mieszkańcy wysp położonych na Pacyfiku niedaleko Nowej Zelandii: Tokelau i Pukapuka. W latach 60., zanim jeszcze mieszkańcy przejęli zachodni model życia i wzorzec dietetyczny, prowadzono badania nad ich pożywieniem i stanem zdrowia. Ich dieta w szokujący sposób różniła się składem od naszej: 50 - 60% kalorii w diecie ludności wysp stanowiły tłuszcze (podczas gdy zachodni wzorzec zaleca 30%). Jednak nie były to wyspy nieszczęśliwych, masowo umierających na zawał serca grubasów: mieszkańcy cieszyli się zaskakująco dobrym zdrowiem, nie znali żadnych problemów z układem trawiennym, chorobami serca czy nowotworami jelita, a ich BMI nie przekraczało normy. Tłuszcz w pożywieniu na Tokelau i Pukapuka pochodził z jednego źródła: orzechów kokosowych.

Ale dowody na lecznicze działanie oleju kokosowego można znaleźć nie tylko na małych wyspach zagubionych gdzieś na Pacyfiku. Orzechy kokosowe stanowią bardzo ważny składnik diety mieszkańców Sri Lanki, państwa zamieszkanego przez 21 milionów mieszkańców: jeden Lankijczyk spożywa rocznie 120 kokosów. Statystyki zgonów na Sri Lance znacznie się różnią od zachodnich: w krajach rozwiniętych główną przyczyną zgonów są choroby serca (średnio u 1 osoby na 2). Na Sri Lance zaś z tego powodu umiera tylko jedna osoba na 100 tysięcy.

Średnie łańcuchy kwasów tłuszczowych to jednak nie cała tajemnica kokosów. Ostatnie badania wykazały, że kwas laurynowy zawarty w oleju kokosowym ma silne właściwości antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybiczne a także buduje odporność organizmu. Ten związek chemiczny znajduje się także w mleku matki, gdyż jego funkcją jest wzmocnienie układu immunologicznego niemowlęcia.