Kokos - drzewo życia

W XVI wieku hiszpańscy odkrywcy podczas swoich wypraw natrafili na niezwykłe drzewo. Wysmukłe, z długimi pierzastymi liśćmi, rodziło owoce w kształcie wielkich kul pokrytych twardą skorupą. Brązowa, szorstka włóknina i trzy otwory na czubku skojarzyły im się z głową małpy i tak też je nazwali - coco. W ten sposób Europa poznała orzechy kokosowe, które od wielu setek lat karmiły ludność południowych rejonów świata. Wpisane są one w tradycję kulinarną i leczniczą Ameryki Południowej i Środkowej, Afryki, Indii, Mikronezji, Melanezji i Polinezji a także większości Azji. Z kokosem - czy to drogą ekonomii, czy kuchni - związana jest jedna trzecia mieszkańców Ziemi.

Palma kokosowa to drzewo - karmiciel: z jej owoców można uzyskać miąższ, sok, mleko i olej. Szczególnie wartościowy jest olej kokosowy: substancja tłuszczowa wyciskana z białego miąższu kokosa. Dla ludności niektórych części świata (na przykład wysp południowego Pacyfiku) jest to główne i często jedyne źródło tłuszczu. Lecz w krajach, które znają ją od setek lat jest ona także źródłem uzdrawiających leków. Dobroczynne działanie kokosów było opisywane już w Ajurwedzie 1500 lat p.n.e. Mieszkańcy wysp Pacyfiku nazywają je "lekarstwem na wszelkie choroby" a palmę kokosową - "drzewem życia". W tradycyjnej medycynie kokosy i olej z nich pozyskiwany używany jest do leczenia wrzodów, astmy, łysienia, siniaków, kaszlu, oparzeń, przeziębień, obstrukcji, gorączki, kamieni nerkowych, bolesnych i nieregularnych miesiączek, zapaleń i owrzodzeń skóry, syfilisu, bólu zębów i wielu innych chorób.

Pięćdziesiąt lat na czarnej liście

W świecie zachodnim orzech kokosowy i przetwory z niego znajdowały głównie zastosowanie kulinarne. Do jego leczniczych właściwości uciekano się głównie w sytuacjach marginalnych - na przykład podczas II wojny światowej orzechy były wykorzystywane jako kroplówki, ratując życie wielu alianckim żołnierzom. Rozpoczęciu badań ich właściwości na szerszą skalę stanęło na przeszkodzie odkrycie Davida Kritchevsky'ego. W 1954 r. ten naukowiec dostrzegł związek pomiędzy nadmiernym spożyciem cholesterolu a chorobami serca. Wywnioskował on, że do obniżenia poziomu cholesterolu przyczynia się spożycie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, obecnych m.in. w oleju kukurydzianym, sojowym czy słonecznikowym, a potępił za to gremialnie wszystkie nasycone kwasy tłuszczowe. Wśród odrzuconych tłuszczów znalazł się także olej produkowany z kokosów.

Odkrycie Kritchevsky'ego spotkało się z powszechną aprobatą amerykańskich producentów olejów roślinnych. Do tej pory olej kokosowy był dosyć powszechny w diecie przeciętnego Amerykanina, lecz groźba poważnych chorób serca wydawała się skutecznym straszakiem usuwającym go z diety. American Soybean Association (ASA, Amerykańskie Stowarzyszenie Soi) i Corn Products Company (CPC, Stowarzyszenie Przetwórców Kukurydzianych) rozpowszechniły wyniki badań naukowca, podpierając się także opiniami specjalistów z American Heart Association (Amerykańskiego Stowarzyszenia Serca). Oleje roślinne miały być ratunkiem dla Ameryki zagrożonej epidemią zawałów.
Jednakże przez okres ponad 50 lat nic nie wskazywało na to, żeby liczba chorych na serce miała się zmniejszać. Czy wnioski Kritchevsky'ego były przedwczesne? Powiązanie nadmiaru cholesterolu z dolegliwościami układu sercowego odpowiada prawdzie, lecz naukowiec w swoich badaniach nie wziął pod uwagę innej właściwości kwasów tłuszczowych.